Jestem gejem, Jestem lesbijką - niech te słowa przestaną szokować. Chcemy, żeby te słowa nie utykały w gardle, żeby można je było swobodnie powiedzieć, żeby nie trzeba było ukrywać swojego życia przed całym światem.
Temat homoseksualizmu w pewnych sferach społecznych może uchodzić za drażliwy. Sami zainteresowani, jak cytat wskazuje, wolą milczeć, niż przyznać się do swoich preferencji seksualnych. Z drugiej zaś strony - głośno walczą o prawa, organizują przemarsze przez największe miasta w Polsce - bo w grupie raźniej. Polacy są uprzedzeni. Stereotypy robią swoje, głównie wśród mniejszości i wyznawców poszczególnych religii. Medycyna, opierając się na teorii ewolucji, twierdzi, że to choroba (psychiczna?).
Co Wy sądzicie o tym wszystkim? Czy jesteście tolerancyjni w tym aspekcie? Czy znacie osobiście jakiegoś geja/lesbijkę, nie tylko w sensie "moja znajoma mi opowiadała"? Co sądzicie o zawieraniu małżeństw i adopcji dzieci przez osoby tej samej płci?
_________________ Marek-Hłasko.pl - blog czasem naukowy
Co-mnie-wqrwia.eu - blog frustrata, biernego obserwatora i komentatora zjawisk współczesnego burdelu
nie mam nic przeciwko parze homoseksualistów, którzy idą sobie do parku albo do kina czy siedzą w czułym uścisku w kawiarni, ale zawieraniu małżeństw czy adopcji dzieci przez nich jestem przeciwna!! nic dodać nic ująć
dark_viper [Usunięty]
Wysłany: 2005-01-27, 10:35
a Ja jestem biseksualistą, nikt o tym nie wie i nigdy sie nie dowie.
A to wina właśnie społeczeństwa i mentalności. Poza tym moja babcia i rodzice pewnie wyrzucili by mnie z domu, bo przecież to wstyd.
Szkoda tylko że nie moge znaleźć sobie jakieś dziweczyny która by mnie pokochała, wtedy pewnie problem sam by sie rozwiązał....
dark_viper, na pewno spotkasz tą jedyną tylko jeśli to ma być TA jedyna, wyjątkowa, no to troszke cierpliwości na szybko to tylko "pierwsza lepsza" a chyba nie o to Ci chodzi, prawda? pozdrawiam ciepło
_________________ kto nas rozesłał w świat jak listy
i docelowy adres zatarł....
Mi się wydaje, że trudno się wypowiadać na temat, który mnie nie dotyczy- skąd ja mogę wiedzieć, co się dzieje w duszach i umysłach homoseksualistów i jak oni czują się przysłuchując się z boku tym wszystkim dyskusjom toczącym się na ich temat? Słyszałem gdzieś opinie, że to podobno jest nic innego, jak choroba i że to nie jest ich wola, że są tacy, a nie inni (i to chyba każdy normalnie myślący człowiek potrafi zrozumieć!)- a ludziom chorym należy się przecież wsparcie, pomoc, ludzka życzliwość i możliwość leczenia! Jeżeli np. poseł Strąk z LPR-u mówi w telewizyjnym programie, że związki homoseksualne są "czymś obrzydliwym", to tak, jakby poszedł do szpitala, zobaczył ludzi ciężko chorych (np. na raka) i mówił, że są obrzydliwi! Ale powtarzam: ten problem jest mi obcy- staram się tylko obiektywnie ocenić go z zewnątrz... Zgadzam się w zupełności, że pary jednopłciowe (pamiętajcie: to tak samo dotyczy lesbijek!) chodzące razem po ulicach to nie jest nic, co mogło by innym przeszkadzać- nawet ich małżeństwa byłbym w stanie zaakceptować (bo wbrew temu co ktoś może o mnie myśleć jestem bardzo tolerancyjny), ale adoptowanie przez nich dzieci rzeczywiście uważałbym za coś niezbyt naturalnego i kto wie- może nawet szkodliwego społecznie (chociażby ze względu na kształtowanie się psychiki takiego dziecka oraz nieuniknione szykany w szkole, na studiach czy w każdym innym miejscu ).
I jeszcze jedna uwaga: naprawdę uważam, że na ten temat nie powinien się wypowiadać Kościół (a już na pewno nie w tym tonie, co obecnie), bo przecież i wśród księży ten problem istnieje, a nawet nieraz słyszy się o molestowaniu nieletnich (w tym np. ministrantów) przez duchownych (w niewinność prałata Jankowskiego i "spisek przeciw niemu" nie wierzę!), a więc zanim się skrytykuje innych, to najpierw samemu trzeba spojrzeć na własne środowisko i siebie samego (i dotyczy to każdego problemu, nie tylko tak poważnego!)
A swoją druga połowę każdy prędzej czy później znajdzie- również dark_viper- i nie sądzę, by dyskusja o tym była tu konieczna! Pamiętajcie tylko, że nie można podchodzić do tego w kategoriach "jaki to obciach, że ja nikogo jeszcze nie mam", "to głupio, że wszyscy koledzy/koleżanki już mają, a ja jeszcze nie", czy że należy szukać "na siłę" i brać "pierwszego/pierwszą lepszego/lepszą"- wtedy zazwyczaj związki są nieudane i sprawiają tylko niepotrzebne cierpienia- a jak ktoś kogoś wytyka palcami i krytykuje tylko za to, że jest w danej chwili (czy jeszcze) wolny, to jest po prostu głupi- o tym też pamiętajcie i się niczym nie przejmujcie!
A swoją druga połowę każdy prędzej czy później znajdzie
dzięki za nadzieję!
Hmm...czy jestem tolerancyjna... wydawało mi się, że tak, ale gdy widzę parę całujących się facetów- sorki, ale bierze mnie obrzydzenie (lesbijki mnie aż tak bardzo nie rażą, nie wiem czemu?!Może dlatego, że sama jestem kobietą )...ale spoko, nie mam nic przeciwko temu (znaczy się przeciwko homoseksualistą). To każdego prywatny wybór...
Teraz ja pójdę pod prąd, bo w adopcji dzieci przez pary homoseksualne nie widzę nic złego!!!Nie wiem, może za bardzo czepiam się wyjątków, ale...przecież para homoseksualistów może dać takiemu dziecku więcej miłości i ciepła, niż np. ojciec (matka) alkoholik (czka) czy rodzic wykorzystujący swoje dziecko seksualnie...
Ale to może tylko skrajne przypadki...
A kwestia tolerancji..no cóż..niestety nie jesteśmy tolerancyjni..widać to na każdym kroku
_________________ "Wielki to grzech nie umieć spostrzec własnego szczęścia..."
Krzysiu chyba homoseksuliści powiesiliby Cię za drzewie za to stwierdzenie, że są chorzy . Z tego co mi wiadomo to nie jest choroba i nie należy tego tak rozpatrzywać, bo gdyby tak było to moglibysmy ich leczyć (na głowę )...
Jeśli o mnie chodzi to nie mam nic przeciwko homo.. bi... etc. Ale z adopcją to miałabym pewne obawy. Pamiętam jak dr Szóstak rok temu rozmawiał z nami na ten temat i stwierdził (prowokując nas do dyskusji), że jak tak dalej pójdzie to będzie można wziąć ślub z wielorybem i adoptować dziecko - chodziło właśnie o naruszanie pewnych norm społecznych i wytyczanie granic których nie należy przekraczać... Zajęcia były bardzo zabawne, ale też dały mi trochę do myślenia...
Magda: ja wyraźnie napisałem, że ta kwestia jest mi obca i że w zasadzie nie powinienem się tu wypowiadać (ale gdyby tego się trzymać, to ani Marcin nie powinien zakładać tego tematu, ani nikt z nas zabierać tutaj głosu)- to, co zacytowałem o tej chorobie to, tak jak napisałem, zasłyszana gdzieś opinia, którą tylko przytoczyłem (jako jedną z hipotez na temat tego problemu). Słyszałem też kiedyś od znajomej, pracującej jako psycholog, że to podobno różnie z tym bywa- dla jednych to jest choroba, a dla innych wybór- ale powtarzam: nie chcę tego oceniać, bo nie należę do grupy osób, której ta dyskusja dotyczy!
Natomiast co do dra Szóstaka zgadzam się w zupełności: jego zajęcia były rewelacyjne, bo właśnie to jest najlepsza forma edukacji- prowadzić ćwiczenia w wesolej, luźnej atmosferze, a przy okazji, jak dobrze to zauważyłaś, dać do myślenia...
Pozdrawiam!
Jestem homofobem.
Homoseksualizm wywołuje we mnie obrzydzenie a jego jawne manifestacje - odruchy wymotne.
Nic na to nie poradzę, dla mnie to kwestia estetyki.
Przy czym jak był pochód homoseksualistów w Krakowie i znajomi się wybierali [znajomi w MW - w calach wiadomych jeśli ktoś oglądał relację z tej akcji...] to podziekowałem i zostałem w domu. Nie jestem aż tak radykalny. Chyba.
Znam kilku homoseksualistów, mam nawet jednego w rodzinie.
Homoseksualizm jest chorobą. I tu nie ma co patrzeć na oburzenie samych zainteresowanych, tylko na badania naukowe. W większosći (jakieś 80%) przypadków homoseksualizm wynika z defektu w budowie mózgu : część mózgu odpowiedzialna za popęd jest zbudowana tak, jak w przypadku osoby płci przeciwnej.
Pozostałe 20% to kwestia wychowania i urazów z dzieciństwa.
Biseksualizmu nie ma. To wymysł. Zamaskowany homoseksualizm albo dziecinna zabawa.
Absolutny zakaz adopcji, szkoda mi tych niewinnych, nieświadomych i nie mogących podjąć wyboru dzieciaków. Małżeństwa jako forma kontroli nad nie wychowywaniem dzieciaków w prach homoseksualnych - przymusowa sterylizacja czy coś takiego [żeby nie zrobił/a dzieciaka na boku].
Zadziwiające jest jedno - sprawa homoseksualizmu jest chyba jedyną kwestią w której zgadzam się z KRK.
ja nie mam nic przeciwko homoseksualistom. Jedyne "ale" właściwie to względy estetyczne (chodzi o gejów), chyba w tym jednym momencie wydaje mi się to (homoseksualizm znaczy) troszeczkę niefajne. Lesbijki nie wzbudzają we mnie odrazy.
Jeśli chodzi o małżeństwa - ok. Natomiast zupełnie przeciwna jestem adopcjom:( Dziecko wychowane w takiej rodzinie może mieć później straszne problemy np. z osobowościa. Nie mówiąc o reakcji otoczenia.
_________________ "Nie było mnie i teraz też nie jestem w stanie
stwierdzić wyraźnie, że wyraźnie jestem.
Ten samobójczy tydzień oto owocuje.
Ty zaprzyj jaźni się ze mną"
Ja jestem biseksualistą, nikt o tym nie wie i nigdy sie nie dowie.
Podwajasz swoje szanse, kolego. Nieładnie .
K.K. napisał/a:
Słyszałem gdzieś opinie, że to podobno jest nic innego, jak choroba i że to nie jest ich wola, że są tacy, a nie inni (i to chyba każdy normalnie myślący człowiek potrafi zrozumieć!)- a ludziom chorym należy się przecież wsparcie, pomoc, ludzka życzliwość i możliwość leczenia!
Ja też się spotkałem z taką opinią, dlatego w poście rozpoczynającym temat wspomniałem o tym. Myślę, że nikt nie rodzi się homoseksualistą, że okres dojrzewania może wykształcać określone odruchy, a nietłumione - przekształcają się w chorobę psychiczną. Zastanowiło mnie jeszcze zdanie K.K. "dla jednych to jest choroba, a dla innych wybór". Coś w tym jest...
future napisał/a:
Jedyne "ale" właściwie to względy estetyczne (chodzi o gejów), chyba w tym jednym momencie wydaje mi się to (homoseksualizm znaczy) troszeczkę niefajne. Lesbijki nie wzbudzają we mnie odrazy.
We mnie też lesbijki nie wzbudzają odrazy, a znam dwie . Na parę gejów natomiast nie potrafiłbym patrzeć (nie widziałem nigdy jeszcze, ale wiem to). Wyobrażam sobie ich teksty w łóżku: "To mój, czy twój?" .
Małżeństwa - TAK (i wizyty u lekarza, bądź - i to uważam za jedyną drogę - długotrwałą i bardzo bolesną psychoanalizę).
Adopcja - NIE (argumenty już przytoczono).
_________________ Marek-Hłasko.pl - blog czasem naukowy
Co-mnie-wqrwia.eu - blog frustrata, biernego obserwatora i komentatora zjawisk współczesnego burdelu
nie rozumiem future,albo albo.Nie przeszkadzają ci lesbijki,ale z facetami to już gorzej? niech oni sobie żyją spokojnie,tylko nie bardzo jestem za adoptowaniem przez nich dzieci...jak takie dziecko ma wejść w życie,w tym naszym nietolerancyjnym świecie?
Myślę, że nikt nie rodzi się homoseksualistą, że okres dojrzewania może wykształcać określone odruchy, a nietłumione - przekształcają się w chorobę psychiczną.
Ależ rodzi się. Pisałem o tym wyżej. W większości przypadków to kwestia wadliwej budiwy mózgu. I teraz nasuwa mi się takie skojarzenie... jeśli ktoś rodzi się bez ręki, to nikt go za to nie potępia - OK. Ale nie biega z obnarzonym kikutem. Kalectwo zazwyczaj się maskuje, analogicznie powinno być z homoseksualizmem.
Co tyczy się okresu dojrzewania [i wcześniej nawet - okresu dzieciństwa już], to masz rację, faktycznie może to być też czynnik wywołujący homoseksualizm, przy czym nie jest to tak częsta przyczyna jak defekt mózgu.
lutricia, mnie się wydaje, że to dlatego, że nikt nie nazwie lesbijkami przyjaciółek spacerujących po ulicy "za rączki", albo całujących się w policzek na przywitanie... u facetów takie zachowanie razi, u dziewczyn jest "normalne". Może dlatego ludzie twierdzą, że lesbijki przeszkadzałyby im mniej?
_________________ Kiedy zwieszasz nos na kwintę
Kto pomoże? Fimbulwinter!
tu jestem biała kartka papieru / oślepia mnie obrazami (MK)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum